PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Aby Białoruś była białoruska

(12,11,2004 źródło Asme)

Pan Wojciech Godlewski wystąpił ostatnio ASME w obronie prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Pisze on: "W większości artykułów o Białorusi pojawia się Łukaszenka - czarny charakter, wpychający w objęcia Moskwy szlachetnych, dążących do wolności Białorusinów. Wygląda, że tak również widzi Białoruś Antoni Zambrowski. Problem w tym, że Białorusinów na Białorusi jest obecnie bardzo mało, większość jej mieszkańców - to ludzie radzieccy. W czasie wyborów (na pierwszą kadencję) Łukaszenka podnosił sprawę połączenia Białorusi z Rosją dlatego, że chciała tego większość mieszkańców. Po wygraniu wyborów sytuacja się zmieniła, początkowo chciał przyłączyć Rosję do Białorusi". Nie jest to ścisłe, gdyż zwolenników białoruskiej Białorusi było więcej niż zwolenników wylansowanego przez rosyjskie służby specjalne Łukaszenki. Byli niestety oni podzieleni i skłóceni, wskutek czego wygrał Łukaszenka. Poza tym Łukaszenka (niczym w Polsce Lepper) był rzecznikiem zwalczania korupcji wśród elit politycznych Białorusi i zyskał poparcie prostych ludzi przy pomocy prymitywnej demagogii. Później rzeczywiście chciał przyłączyć przy pomocy rosyjskich komunistów zwalczających prokapitalistyczne reformy prezydenta Borysa Jelcyna Federację Rosyjską do Białorusi pozostającej skansenem sowieckiego socjalizmu. Dalej pan Godlewski pisze: "Gdy okazało się, że jest to niemożliwe (prezydentem Rosji został Putin), o połączeniu przestano mówić. Tow. prezydent Lukaszenka przeprowadził referendum o swoją trzecią i następne kadencje, na szczęście nie było to referendum decydujące o połączeniu z Rosją". Chcę przypomnieć, że Rosja i Białoruś tworzą dzięki staraniom Łukaszenki związek, czyli państwo związkowe. Referendum w sprawie trzeciej kadencji zostało ewidentnie sfałszowane przez Łukaszenkę, któremu prawdziwych głosów zabrakło do przekroczenia progu 50% wyborców, więc kazał dosypać sobie głosów. W konkluzji pan Godlewski przypomina różnych ludzi sowieckich na Białorusi, którzy chcieliby być obywatelami Rosji i dodaje: "życzę tow. Łukaszence dużo zdrowia i długiego panowania, wielu następnych kadencji". Jest to oczywisty żart, mający wykazać, iż Łukaszenka jest lepszy niż jego elektorat. Jeśli chodzi o zdrowie, to życzyłbym Lukaszece przede wszystkim dużo zdrowia psychicznego, gdyż opozycja od lat oskarża go o odchyłki od normy psychiatrycznej. Poza tym życzyłbym mu więcej miłości do własnego kraju ojczystego, zwłaszcza do jego języka i kultury, które Łukaszenka bezwzględnie zwalcza (pisałem o tym w artykule na pierwszą rocznicę zgonu białoruskiego wieszcza śp. Wasyla Bykowa). W sumie Białorusi przydałoby się więcej przestrzegania praw ludzkich i obywatelskich, wolności środków przekazu i więcej gospodarki rynkowej. Temu wszystkiemu Łukaszenka jest przeszkodą. Usprawiedliwianie go tym, że na Białorusi jest wiele jeszcze ludzi sowieckich, świadczy o nie rozumieniu, że tyle lat sowieckiego totalitaryzmu i rusyfikacji musiało wpłynąć destrukcyjnie na poziom świadomości społecznej i narodowej. U nas też za rządów carskich większość chłopów była wrogo ustosunkowana do aspiracji niepodległościowych polskiej szlachty, co było źródłem rabacji w zaborze austriackim i kolaboracji chłopów przeciwko powstańcom w 1863 roku. Przypomnę też poparcie wielu Polaków dla wojska rosyjskiego wypieranego przez Niemców z Królestwa Kongresowego. Wystarczyło jednak kilka lat polskich instytucji w zaborze niemieckim w tejże Kongresówce, a następnie kilkunastu miesięcy niepodległego państwa, by nawałę bolszewicką w 1920 roku powstrzymał powszechny zryw patriotyczny Polaków. To samo mogło czekać Białorusinów po kilku latach odrodzenia narodowego, gdyby nie dyktatura antynarodowego zaprzańca Łukaszenki. I mimo jego terroru młodzież białoruska wciąż demonstruje pod hasłem "Żywie Białoruś!", narażając się na represje porównywalne z represjami Kiszczaka z czasów stanu wojennego. Cała nadzieja na to, że "dłużej klasztora, niż przeora".

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |