PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Znowu dzika "lustracja"

(27,11,2003 źródło Asme)

Telewizja "Puls" nadała dwukrotnie w ubiegłym roku film nakręcony przez prawicowego intelektualistę, dr. Jacka Bartyzla, poświęcony śp. Stefanowi Kisielewskiemu - znanemu kompozytorowi, pisarzowi i dziennikarzowi, a zarazem opozycyjnemu politykowi w PRL, posłowi na Sejm PRL z ramienia katolickiego klubu "Znak". Film wykonano w konwencji gadających głów, w ramach której różni znajomi "Kisiela" opowiadają o nim oraz o jego dokonaniach. Wśród nich wystąpił również pan Marek Król - redaktor naczelny tygodnika "Wprost", na łamach którego Stefan Kisielewski zamieszczał swoje felietony po zerwaniu wieloletniej współpracy z "Tygodnikiem Powszechnym". W jednej z sekwencji filmu Marek Król - w swoim czasie dziennikarz partyjny i członek władz centralnych PZPR, przytacza żartobliwy werdykt Kisiela, zwalniający go z odpowiedzialności za działalność komunistyczną: "Jacy z was komuniści?! Ostatnim komunistą był w Polsce Zenon Kliszko".
W następnym atoli podejściu red. Marek Król opowiada, jak Kisiel wsiadając do jego samochodu, uściskał się serdecznie z wchodzącym właśnie do domu staruszkiem. W samochodzie wyjaśnił, iż jest to mieszkający pod nim ubek, który wiele lat donosił na niego. I dodał z uśmiechem, tłumacząc serdeczne uściski: "Cóż, obydwaj jesteśmy starzy". Taki budujący przykład, jak Kisiel wspaniałomyślnie odpuszcza grzechy ubolom.
Ponieważ znam rozkład mieszkań na klatce schodowej w kamienicy przy Al. Szucha 16, gdzie mieszkał Stefan Kisielewski, wiem, że jego sąsiadem był Stefan Szuster-Staszewski - wybitny działacz PZPR, jeden z rozmówców Teresy Torańskiej w głośnym jej zbiorze wywiadów "Oni". (nb. Stefan Staszewski - w czasie wywiadu z Teresą Torańską ideowy antykomunista - energicznie protestował przeciwko zamieszczeniu wywiadu z nim w takim towarzystwie). Ponieważ Stefan Kisielewski nie żyje, nie sposób ustalić, czy to on "zlustrował" swego sąsiada jako ubola, czy też uczynił to niejako w jego imieniu red. Marek Król. Przypuszczam wszelako, że Stefan Kisielewski nie mógł tego uczynić, gdyż jako zaprzyjaźniony sąsiad dobrze znał dzieje wieloletniej wojny Stefana Staszewskiego z moczarowskim, a następnie kiszczakowskim MSW.
Przypomnę, że Stefan Staszewski - sekretarz KC nielegalnego w II RP Komunistycznego Związku Młodzieży Polski oraz wykładowca w kominternowskiej Szkole Partyjnej im. Lenina, został aresztowany przez NKWD w roku 1937 w ramach czystek stalinowskich i po ciężkim śledztwie w moskiewskim więzieniu Lefortowo został skazany na wieloletni pobyt w obozie pracy na Kołymie. Zwolniono go po ośmiu latach odsiadki w roku 1945 wraz z grupą innych niedobitków KPP na osobistą interwencję Bolesława Bieruta u Stalina (PPR potrzebowała wtedy wykwalifikowanych kadr do pracy partyjnej, o czym wiedział Stalin).
Po powrocie do kraju Stefan Staszewski piastował szereg odpowiedzialnych funkcji partyjnych i rządowych w PRL, czym zasłużył na udział w zbiorze wywiadów Teresy Torańskiej. W październiku 1956 roku jako I sekretarz Komitetu Warszawskiego PZPR odegrał kluczową rolę w organizowaniu masowego oporu Polaków wobec prób ingerencji kierownictwa KPZR w polskie sprawy. W tym charakterze przewodniczył słynnemu wiecowi ludności Warszawy pod Pałacem Kultury 23 października 1956 roku, na którym obok niego przemawiali Władysław Gomułka oraz Marian Spychalski.
Jako jedna z pierwszych ofiar odwrotu Gomułki od Października '56, Stefan Staszewski został odsunięty na boczny tor i pracował w redakcji encyklopedii powszechnej PWN. Usunięty na wiosnę 1968 roku z szeregów PZPR, został następnie oskarżony przez partyjne środki przekazu o inspirowanie antypartyjnej akcji marcowej "komandosow", chociaż de facto odradzał Jackowi Kuroniowi i Adamowi Michnikowi wszelkie awanturnictwo o nieobliczalnych skutkach.
W latach 70. prowadził wraz ze swoją żoną Anną Danutą z Żebrowskich Staszewską - znaną graficzką, autorką słynnej "Piety Katyńskiej" - salon polityczny, w którym bywali liczni działacze opozycji demokratycznej, m.in. współzałożyciele KOR-u: prof. Edward Lipiński oraz dr Józef Rybicki (b. szef warszawskiego Kedywu AK), a nadto podwładny tegoż w Kedywie i współpracownik Leopold Kummant. W roku 1981 Stefan Staszewski był gościem I zjazdu NSZZ "Solidarność" w Olivii.
W latach stanu wojennego i później Stefan Staszewski był mimo podeszłego wieku wielokrotnie wzywany na przesłuchania do MSW, zaś jego mieszkanie było kilkakrotnie przeszukiwane przez funkcjonariuszy SB, o czym dobrze wiedzieli sąsiedzi, w tym Stefan Kisielewski. Po śmierci odprowadzali go w ostatnia drogę czterej księża katoliccy znani jako kapelani podziemnej "S": ojciec Jacek Salij (który wygłosił homilię na mszy pogrzebowej w kościele pw. św. Karola Boromeusza), ks. prałat Jan Sikorski, ks. Stanisław Małkowski oraz ks. prałat Antoni Łassa z kościoła pw. św. Maksymiliana Kolbego w Koninie.
Podejrzewam, że Stefan Kisielewski powiedział o Stefanie Staszewskim coś w stylu: jest to stary komuch, z którym toczyliśmy zażarte spory, ale na moje wyszło. I to byłaby prawda.
Niestety, Marek Król zapamiętał to inaczej - w myśl konwencji, że ostatnim w PRL komunistą był tow. Zenon Kliszko. Tak czy owak mówienie o takiej postaci jak śp. Stefan Staszewski jako zwyczajnym ubolu - zwłaszcza w ustach człowieka zwalczającego piórem lustracje prawdziwych TW - jest zwyczajną nieprzyzwoitością. Jacek Kuroń postąpił dość podobnie, gdyż napisał książkę wspomnień pt. "Spoko", poświeconą krytyce pierwszej próby lustracji TW, podjętej przez ministra Antoniego Macierewicza. Przy sposobności "zlustrował" w niej jako ubeczkę beż żadnych po temu dowodów mą koleżankę z Bractwa Otrzeźwienia przy kościele pw. św. Stanisława Kostki, działaczkę podziemnej "S" w Pruszkowie. Taka widać teraz moda w "liberalnych" kręgach.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |