PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Zmarł białoruski wieszcz narodowy

(12,07,2003 źródło Asme)

W rocznicę najazdu Hitlera na Związek Rad zmarł w Mińsku w wieku 80 lat największy współczesny pisarz bratniej Białorusi Wasyl Bykau. Był dwukrotnie rannym na froncie oficerem liniowym Armii Czerwonej i najwyraźniej przejął się urzędowymi obchodami tej rocznicy. Od rana wspominał wojnę, a na wieczór odszedł do swych poległych kolegów frontowych. Skłócony z prezydentem Aleksandrem Łukaszenką, wiele lat spędził na emigracji w Europie Zachodniej (w Czechach prezydent Vaclav Havel nadał mu prawa osiedleńcze), ale by umrzeć, wrócił do kraju. Przez białoruską i rosyjską demokratyczną opinię publiczną był uważany za sumienie narodu.
Wasyl Bykau był pisarzem białoruskim, piszącym w języku ojczystym, co jest rzeczą naturalną w krajach normalnych, ale nie na Białorusi. Od czasów rozbiorów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, której częścią składową była Białoruś nosząca wówczas nazwę Wielkiego Księstwa Litewskiego, naród białoruski opiera się wciąż przymusowej rusyfikacji. To, co niegdyś opisał Stefan Żeromski w "Syzyfowych pracach" i co dla nas Polaków stanowi dawno miniony etap naszych dziejów, dla Białorusinów jest wciąż tragiczną rzeczywistością. Wystarczy uprzytomnić sobie, że na czele państwa białoruskiego, sfederowanego od kilku lat z Rosją w formie ZBiR-u, stoi postać stanowiąca skrzyżowanie senatora Nowosilcowa z majorem Płutem. W tych warunkach historycznych Wasyl Bykau stanął w obronie języka ojczystego i bronił go tak, jak mógł najlepiej, czyli własnym piórem.
Tworzywem swego pisarstwa uczynił on własne doświadczenie życiowe oficera Armii Czerwonej, dzielnego, dwukrotnie rannego, wojującego w wielu krajach i na wielu polach bitewnych II wojny światowej. Włączył się on jeszcze w dobie chruszczowowskiej odwilży w ten nurt sowieckiej literatury batalistycznej, który opisywał nie chwałę strategów i dowódców, lecz żołnierski trud, krew i pot w okopach. Pierwszy też opisał prawdziwe, a nie propagandowe oblicze czekistów ze SMIERSZ-a, pilnujących na froncie żołnierzy i dowódców, i dekujących się za ich plecami. Dzięki temu zdobył on sławę i wielki autorytet obywatelski nie tylko w ojczystej Białorusi, ale również w Rosji i za jej pośrednictwem w całym Związku Sowieckim jako pisarz moralnego niepokoju, podejmujący trudne problemy etyczne doby współczesnej w przeciwstawieniu do propagandowych stereotypów o zachowaniu człowieka sowieckiego. W swych powieściach i nowelach trzymał stronę zwykłych ludzi, po których toczy się tryumfalnie walec Historii.
Mimo wyraźnej polemiki z wzorcami sowieckiej propagandy patriotycznej powieści Wasyla Bykawa dzięki zawartej w nich prawdzie życiowej odniosły sukces wydawniczy. Zostały przetłumaczone na język rosyjski, na ich podstawie kręcono pełnometrażowe filmy fabularne, oprócz tego serial telewizyjny i nawet skomponowano balet. W moskiewskich teatrach wystawiano jego sztuki oraz inscenizacje jego powieści. Za swą twórczość literacką Wasyl Bykau otrzymał szereg wysokich odznaczeń państwowych oraz urzędowych nagród Białorusi i ZSRR.W dobie gorbaczowowskiej pieriestrojki oraz walki o niepodległość Białorusi został on wybrany prezydentem Zrzeszenia Białorusinów na świecie "Baćkauszczyna" - czyli Ojczyzna.
I takiego człowieka - wieszcza narodowego na miarę Henryka Sienkiewicza i Stefana Żeromskiego w jednej osobie ośmielił się skazać na milczenie we własnej ojczyźnie wszechwładny błazen moskiewski na białoruskim fotelu prezydenckim Aleksander Łukaszenka. Na znak protestu przeciwko takiemu traktowaniu Wasyl Bykau wyemigrował z Mińska najpierw do Finlandii, a następnie do Niemiec. Tak żołnierz koalicji antyhitlerowskiej musiał szukać schronienia przed czerwono-brunatną dyktaturą panującą w jego ojczyźnie w zdenazifikowanych i demokratycznych Niemczech. Był to symbol dokonań RFN oraz zaniedbań w zakresie demokracji w Rosji i stanowiącej jej protektorat Białorusi. Na zaproszenie prezydenta Vaclava Havla Wasyl Bykau wraz z rodziną przeniósł się do Czech, gdzie otrzymał kartę stałego pobytu. (Możemy jedynie pluć sobie w brodę, że min. Cimoszewicz nie zaprosił go do Polski.) Po ciężkiej operacji przeniósł się ostatnio do Mińska, najwyraźniej aby umrzeć na ziemi ojczystej. Co też się stało wieczorem 22 czerwca.
Cześć jego pamięci.

PS. Swój testament polityczny Wasyl Bykau zawarł w przemówieniu wygłoszonym na wiecu w Mińsku w Dniu Niepodległości Białorusi w 1996 roku. Oto jego treść:

"Drodzy przyjaciele! Szanowni obywatele Białorusi!
Przed 78 laty w taki właśnie wiosenny dzień Wielkanocy najlepsi ludzie ziemi białoruskiej domagali się ogłoszenia Białoruskiej Republiki Ludowej. Był to sygnał Losu, znak Bożej Opatrzności, którego niestety nie zrozumieli nasi przyjaciele i przekłamali nasi wrogowie. Dziś, kiedy naszemu państwu grozi zagłada, ten fakt zmusza nas, byśmy w sposób zdecydowany określili swoje stanowisko.
Nie żywimy żadnych wrogich uczuć wobec demokratycznych narodów świata, w tym wobec naszych sąsiadów.
Szanujemy i poważamy żyjący po sąsiedzku naród litewski, z którym tak ściśle są związane całe nasze dzieje.
Szanujemy naród demokratycznej Polski, który stopniowo przezwycięża następstwa narzuconego mu komuno-faszyzmu.
Jesteśmy za wieczystą przyjaźnią z wielkim narodem ukraińskim, który dziś demonstruje nam przykład walki o własną niepodległość.
Szanujemy i poważamy wielki naród rosyjski z jego wielką kulturą i przepełnioną bólem historią. Opowiadamy się za Rosją Sacharowa i Kowalowa, jej wielkich demokratów doby minionej i współczesnej. Ale nigdy nie pogodzimy się z Rosją czerwono-brunatną, z Rosją tych, którzy katują w pierwszym rzędzie samych Rosjan, niszczą bohaterski naród czeczeński i usiłują podporządkować sobie inne narody. W tym również i naród białoruski. Nie możemy być po stronie imperialistów rosyjskich, ponieważ jesteśmy po stronie demokratów rosyjskich.
W ten święty dla nas dzień, kiedy decyduje się nasza przyszłość, zwracamy się do demokracji rosyjskiej: pomyślcie, co czynią wasi i nasi prześladowcy. Dajcie nam żyć. Pomóżcie nam i w ten sposób pomożecie sobie".

Te deklaracje, które ściągnęły na pisarza gniew prezydenta Łukaszenki i jego moskiewskich mocodawców, do dnia dzisiejszego nie straciły swej aktualności.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |