PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Śmierć - to nie teatr - artykuł polemiczny

(2,01,2003 źródło Asme)

Napisałem polemiczny tekst do Janusza Korwin-Mikego po lekturze jego polemiki z pana artykułem "Życie - to nie teatr". Po dłuższym zastanowieniu postanowiłem atoli podjąć polemikę również z Panem, gdyż sądzę, i wyprowadza Pan nader fałszywe wnioski z jak najbardziej słusznych założeń. Zgadzam się z Panem, że Czeczenia zasługuje na niepodległość, podobnie jak zasługiwała na nią Polska w dobie rozbiorów lub doktryny Breżniewa. Zgadzam się również z Panem, że wymaga potępienia ludobójstwo uprawiane w Czeczenii przez wojsko rosyjskie. Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska frymarczą ideałami praw człowieka, przymykając oczy na rosyjskie zbrodnie wojenne.
Co do tego nie ma pomiędzy nami różnic, ale muszę też dodać, że słusznie obsztorcował Pana Janusz Korwin-Mikke za pochwałę terroryzmu czeczeńskiego ze szczególnym uwzględnieniem pochwycenia zakładników w teatrze na Dubrowce w Moskwie. Przestępstwa jednej strony nie usprawiedliwiają przestępstw strony drugiej. Wszystkie racje moralne w tym konflikcie - uważa Pan - stoją po stronie Czeczenów, ale ja na to dodam: tak długo, jak nie naśladują zbrodni strony przeciwnej. Inaczej bowiem ma słuszność min. Iwiński, gdy mówi, iż obie strony jednako naruszają prawa człowieka.
"Żołnierze doborowego oddziału zajmujący obiekt na terytorium wroga (w jego stolicy!), to nie terroryści, ale bojownicy sprawy, którą uważam za słuszną" - pisze Pan, pomijając milczeniem okoliczność, że ci "żołnierze" zaatakowali w stolicy nie rosyjski obiekt wojskowy, lecz teatr z Bogu ducha winnymi cywilami. Bo tak łatwiej i prościej! I ściągnęli na siebie infamię, która dotychczas była na ich przeciwnikach. Co do tego nie ma dwóch zdań. Czarne jest zawsze czarne, zaś białe jest białe, ponieważ szlachetny cel nie uświęca obrzydliwych środków jego osiągania.
Powołuje się Pan na nasze doświadczenia historyczne, ale są to tylko puste słowa. Polska literatura XIX i XX wieków pełna jest opisów zgubnych skutków mylenia walki wyzwoleńczej z bandytyzmem. Nie tylko u Bolesława Prusa i Henryka Sienkiewicza może Pan poczytać o szumowinach rewolucji, zrodzonych wskutek zagubienia kryteriów moralnych w walce. Bandyta i sutener Pochroń z "Dziejów grzechu" Stefana Żeromskiego - to skutek degrengolady moralnej dawnego bojowca.
Z naszej historii wiemy również, że w czasie rewolucji 1905 - 1907 roku w Kongresówce, w łonie organizacji bojowych PPS oraz innych partii rewolucyjnych nie sposób było odróżnić szpiclów od bojowników. W Rosji było jeszcze gorzej, gdyż na czele Organizacji Bojowej partii S-R stał agent carskiej Ochrany, inż. Jewno Azef, zaś premiera rządu Rosji Piotra Stołypina zabił udający bojowca agent Ochrany Dymitr Bogrow.
Wiemy też, że NKWD zakładało specjalne oddziały partyzanckie imitujące polskie podziemie antykomunistyczne lub oddziały UPA, aby krwawymi ekscesami wobec polskich cywilów kompromitować wrogów władzy ludowej.
To samo zjawisko istnieje również wśród czeczeńskich radykałów islamskich, czyli wahabitów. Prorosyjski polityk czeczeński Malik Sadułłajew oświadczył publicznie (w TV 1 moskiewskiej), iż Borys Bieriezowski poinformował go poufnie w roku 1999, że Udugow i Basajew - to "nasi" (czyli Kremla) przyjaciele, dzięki którym Moskwa zna ruch papierów na biurku prezydenta Iczkerii Asłana Maschadowa.
Szamil Basajew, który dla interesów rosyjskich walczył w Abchazji przeciw Gruzinom, zaś światowy rozgłos zdobył dzięki zdobyciu szpitala położniczego w Budionnowsku, w owym 1999 roku wyprawił się wraz z emirem Hattabem do Dagestanu mimo zakazów prezydenta Maschadowa. Pobity tam sromotnie, uciekł z powrotem do Czeczenii, ściągając na nią inwazję rosyjską. On też wysłał samowolnie szahidów do Moskwy, aby zdobywali teatr na Dubrowce. Szamil Basajew był za młodu komsomolcem i mimo nawrócenia na islam pozostał nim w zakresie etyki. Wszak tow. Lenin nauczał, że moralne jest wszystko, co służy zwycięstwu rewolucji.
Wuj przywódcy szahidów Arbi Barajew trudnił się porywaniem ludzi dla okupu. W czasie krótkiej niepodległości Iczkerii porwał czterech anglosaskich inżynierów od telefonii satelitarnej, aby uniemożliwić usamodzielnienie się Czeczenii od rosyjskich telefonów. Gdy uciął im głowę, powiadomił o tym show rosyjską TV. Podczas szturmu Groznego przez Rosjan wyprowadził on Czeczenów na pole minowe, na którym Szamil Basajew stracił nogę. Został on zabity (podobnie jak Hattab) przez podziemie czeczeńskie, choć Rosjanie przypisali ten sukces sobie. Od znajomych Czeczenów wiem, że Rosjanie po śmierci Arbiego Barajewa otoczyli wieś, gdzie go zabito i przeprowadzili "zaczystkę", aby wykryć morderców. Chyba nie po to, aby dać im nagrodę.
Na czele szahidów na Dubrowce mimo to stali wysłani przez Szamila Basajewa wdowa po Arbim Barajewie oraz jego siostrzeniec Mowsar Sulejmienow, który w cześć wuja nazwał się Mansurem Barajewem.
Zamach odbył się w przeddzień zorganizowanego pod auspicjami prezydenta Maschadowa Kongresu Czeczeńskiego w Kopenhadze, który bardzo zirytował Rosjan. Wszystkie korzyści propagandowe z tej akcji wyciągnęła jak dotąd Moskwa.
Ładnie z pana strony, że będąc sam czeczeńskim zakładnikiem, broni Pan sprawy ich niepodległości. Trzeba jednak umieć wyciągać wnioski z faktów. I szanować normy moralne, które obowiązują również podczas walki.

Łączę wyrazy szacunku

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |