PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Palestyna: chrześcijanie - też ludzie

(12,10,2003 źródło Asme)

Krwawa wymiana ciosów pomiędzy armią izraelską a szahidami z wojskowego skrzydła Hamasu oraz izraelskie plany deportacji Jasira Arafata odsuwają na czas jakiś realizację Mapy Drogowej, czyli planu pokojowego prezydenta George'a W. Busha. Daje to sposobność do upomnienia się o pominiętą w tym planie palestyńską społeczność chrześcijańską. Dotychczas przypominał o jej prawach ojciec świątobliwy Jan Paweł II, niestety - jak niegdyś zauważył to Stalin - Stolica Apostolska nie ma w swej dyspozycji ani jednej dywizji wojska.
Jednym z punktów spornych w konflikcie pomiędzy państwem żydowskim a muzułmańskimi Palestyńczykami jest sprawa przynależności państwowej tzw. wschodniej, czyli starej Jerozolimy z jej chrześcijańskimi i muzułmańskimi świątyniami. Jest ona zamieszkała głównie przez Palestyńczyków. Żydzi, którzy przez dwa tysiące lat wygnania modlili się o powrót do Jerozolimy, a w czasach brytyjskich rządów w Palestynie po I wojnie światowej osiedlali się wbrew woli Arabów w Ziemi Obiecanej, zbudowali sobie na zachód od Jerozolimy nowe miasto o tej samej nazwie. Po podziale Palestyny w roku 1948 na część arabską i żydowską decyzją ONZ i po wywołanej tą decyzją wojnie żydowsko-arabskiej stara Jerozolima została przyłączona do królestwa jordańskiego, zaś nowa - przypadła państwu Izrael. Stolicą państwa Izrael było wówczas miasto Tel Awiw, ale po zwycięskiej dla Żydów Wojnie Sześciodniowej w czerwcu 1967 roku wojska izraelskie zajęły starą Jerozolimę i przyłączyły ją do żydowskiej części miasta, ogłaszając wbrew protestom krajów arabskich - stolicą państwa żydowskiego. Odtąd sprawa posiadania starej Jerozolimy stała się kwestią sporną w konflikcie żydowsko-arabskim. Gdy prezydentowi Bushowi uda się wreszcie posadzić obie zwaśnione strony przy stole rokowań, pierwszą sprawą sporną będzie rzecz jasna kwestia przynależności państwowej starej Jerozolimy. Żadna ze stron nie będzie chciała (ani mogła) ustąpić w tym punkcie.
By rozwiązać tę kwadraturę koła, należałoby więc zgodnie z sugestiami Stolicy Apostolskiej wziąć pod uwagę pomijane dotychczas interesy jeszcze jednej strony w tym konflikcie, a mianowicie chrześcijan palestyńskich. Są oni częścią narodu palestyńskiego, ale ich interesy są najczęściej pomijane przez muzułmańską większość Palestyńczyków, co widoczne było w związku z decyzją budowy meczetu w Betlejem tuż koło chrześcijańskiej bazyliki Narodzenia Pańskiego. By ochronić ich interesy religijne, należałoby zapewnić im odpowiednie gwarancje konstytucyjne w postaci autonomii terytorialnej. Można by w tym celu przekazać starą Jerozolimę oraz położone koło niej Betlejem w zarząd społeczności chrześcijańskiej, zmuszając do ustępstw na ich rzecz zarówno stronę żydowską, jak i muzułmańską. Palestyńscy chrześcijanie mieliby w swej pieczy zarówno świątynie chrześcijańskie, jak i świątynie swych muzułmańskich współplemieńców w Jerozolimie i Betlejem. Aby zrównoważyć stratę strony muzułmańskiej, należałoby sfinansować ze środków społeczności międzynarodowej budowę nowej Jerozolimy jako stolicy państwa palestyńskiego na wzór budowy miasta Brazylia lub nowej stolicy Kazachstanu - Astany. Budowa nowego miasta posiadającego odpowiednie dla statusu stolicy reprezentacyjne budynki urzędów centralnych oraz meczetów zapewniłaby też na dłuższy czas miejsca pracy dla nękanej bezrobociem młodzieży palestyńskiej. Jest to rozwiązanie kompromisowe dla obydwu stron konfliktu, zakładające zarazem dla obydwu stron nie upokarzające ustępstwo na rzecz strony przeciwnej, lecz bardziej strawne ustępstwo względem strony trzeciej.
Innym punktem zapalnym utrudniającym porozumienie izraelsko-palestyńskie jest obecność na terenach palestyńskich osiedli osadników żydowskich. Motywem (względnie pretekstem) do ich tworzenia jest pragnienie religijnych Żydów sprawowania opieki nad miejscami związanymi z dziejami narodu wybranego i jego religii, jak - dla przykładu - osiedle obok groty Abrahama. Arabowie palestyńscy domagają się zdecydowanie likwidacji tych osiedli, traktując je jako przyczółki dalszej ekspansji izraelskiej. Palestyńczycy, którzy w XX wieku utracili wskutek kolonizacji żydowskiej większość swych ziem w Palestynie, nie chcą kontynuacji tej ekspansji. Wobec oporu ze strony Palestyńczyków osiedla te są ochraniane przez wojsko izraelskie, co przyczynia się do dalszego zaostrzania reżymu okupacyjnego na terenach palestyńskich. Gdy pod naciskiem USA władze izraelskie usiłują ograniczyć przynajmniej dzikie osadnictwo, osadnicy potrafią stawiać opór nawet wojsku izraelskiemu. Oczywiście pozostawieni sam na sam z Palestyńczykami nie mieliby żadnych szans przeżycia, ale żaden rząd w Jerozolimie nie może pozwolić sobie na porzucenie rodaków na pastwę losu.
Otóż i w tym przypadku możliwe rozwiązanie zależy od wykorzystania chrześcijan palestyńskich w charakterze zderzaków dla łagodzenia sytuacji konfliktowych. Przyszłe, niepodległe państwo palestyńskie mogłoby wyrazić zgodę na istnienie osiedli żydowskich pod warunkiem zrzeczenia się ich mieszkańców obywatelstwa izraelskiego i przyjęcia obywatelstwa Palestyny. Wszak w państwie Izrael obok Żydów mieszkają również jako jego obywatele wyznający islam Arabowie, mogą więc i w państwie palestyńskim być jego obywatelami wyznający judaizm Żydzi. Cały problem polega na zapewnieniu im bezpieczeństwa po wycofaniu z terenów palestyńskich wojska izraelskiego.
Ponieważ osadnicy żydowscy nie darzą zaufaniem złożonej z muzułmanów policji palestyńskiej, funkcje ochrony istniejących nadal w Palestynie osiedli żydowskich mogłaby przejąć policja chrześcijańska, utworzona dla ochrony ładu i porządku w Jerozolimie, i Betlejem. Dodatkowe oddziały tej policji pełniłyby straż w Hebronie i innych miastach, gdzie istnieją osiedla żydowskie.
Są to oczywiście jedynie dywagacje dziennikarskie, które nie zastąpią ani namysłu dyplomatów, ani woli politycznej mężów stanu. Dowodzą one wszelako, że tę kwadraturę koła da się rozwiązać. Wystarczy jedynie założyć, że chrześcijanie palestyńscy - to tez ludzie i mają swoje niezbywalne prawa.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |