PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Mord za pomocą saperki

(10,11,2003 źródło Asme)

W niedzielę 9 września 1990 roku został zamordowany przez nieznanych sprawców ksiądz Aleksander Mień - proboszcz w prawosławnej parafii pod wezwaniem Ofiarowania Pańskiego w podmoskiewskiej wsi Nowaja Dieriewnia. Ksiądz Aleksander szedł jak zwykle wczesnym rankiem ze swego domu do cerkwi, by odprawić mszę świętą, gdy znienacka otrzymał z tyłu cios ostrym narzędziem w głowę. Atletycznie zbudowany kapłan przeszedł jeszcze dwieście metrów, następnie zawrócił do domu, upadł koło furtki i skonał. Żona (kapłani prawosławni do poziomu proboszcza nie muszą przestrzegać celibatu) zdążyła wezwać pogotowie ratunkowe i milicję, ale lekarz jedynie stwierdził zgon.
Zamordowanie księdza Aleksandra Mienia wywołało w Rosji wrażenie nie mniejsze niż porwanie i zamordowanie przez oficerów SB księdza Jerzego Popiełuszki w październiku 1984 roku lub skrytobójcza śmierć księdza proboszcza Stefana Niedzielaka, księdza Stanisława Suchowolca oraz Sylwestra Zycha. Istniała jednak istotna różnica w motywacji morderców. Wszyscy polscy księża katoliccy byli zaangażowani politycznie i tym narazili się na gniew kiszczakowej Służby Bezpieczeństwa. Trzej młodsi wiekiem kapłani byli kapelanami podziemnej "Solidarności", zaś ksiądz prałat Stefan Niedzielak był przez wiele lat kapelanem Rodzin Katyńskich. Natomiast ksiądz Aleksander Mień nigdy nie wdawał się w działalność polityczną, bowiem swoją misję kapłańską upatrywał w gorliwym głoszeniu Słowa Bożego. Mimo to Imperium Zła wydało na niego wyrok śmierci.
Śledztwo nie dało wyników, gdyż milicyjni śledczy uznali, że obrażenia głowy pochodzą od ciosu siekierą, więc mordercy szukano wśród parafian księdza Mienia. By wreszcie odfajkować sprawę, wytypowano po kilku latach kozła ofiarnego i wówczas rodzina zabitego księdza musiała bronić Bogu ducha winnego sąsiada, posadzonego na ławie oskarżonych, dowodząc jego niewinności. Wystarczyłoby jednak założyć, że narzędziem zbrodni nie była siekiera, lecz łopatka saperska, by podejrzenie padło na oficerów KGB lub GRU - kolegów po fachu kapitana Piotrowskiego.
By zrozumieć, czym się ksiądz Aleksander Mień naraził konającemu już Imperium Zła, trzeba - choć pokrótce - zapoznać się z jego życiorysem. Aleksander Mień urodził się w Moskwie 22 stycznia 1935 roku w rosyjskojęzycznej rodzinie żydowskiej (takich Żydów nie znających jidysz, lecz mówiących po rosyjsku, w Polsce nazywano Litwakami). Jego ojciec Wolf Mień ukończył przed rewolucją starozakonny cheder, a następnie - już podczas wojny domowej - Politechnikę w Kijowie. Już z chederu Wolf, który zmienił imię na Władimir, wyszedł jako ateista, co ułatwiało ułożenie stosunków z nowym rewolucyjnym ustrojem. Matka Jelena Cuperfejn była również narodowości żydowskiej, jak to określano urzędowo, ale wierzącą i praktykującą chrześcijanką. Na jej nawrócenie na wiarę prawosławną wpłynęła legenda rodzinna o cudownym wyleczeniu w roku 1890 jej babci po kądzieli Anny Wasilewskiej przez znanego kaznodzieję prawosławnego ojca Jana (Joanna) Kronsztadskiego. Była babcia wówczas chorą na raka wdową z siedmiorgiem dzieci, z których najmłodsze miało trzy latka. Sąsiadka namówiła ją do udziału w nabożeństwie prawosławnym, odprawianym przez ojca Joanna, który w tym celu przyjechał do Charkowa. Gdy stanęła koło niego, powiedział do niej: "Wiem, że jest pani Żydówką, ale odczuwam pani głęboką wiarę w Boga. Pomódlmy się do Pana, a on wyleczy panią. Po miesiącu wszystko minie", co też się stało. Wnuczka pani Anny Lena podczas nauki w gimnazjum w Charkowie często zostawała na nieobowiązkowych dla niej zajęciach z religii prawosławnej, poza tym zaczytywała się powieścią Henryka Sienkiewicza "Quo vadis" w tłumaczeniu na rosyjski. Z kolei matka pani Leny Cecylia Cuperfeinowa ukończyła wyższe studia w Bernie w Szwajcarii, tam słuchała na wiecach Lenina i wyznawała poglądy lewicowe. Nawrócenie córki-nastolatki spowodowało ostre konflikty rodzinne na tle światopoglądowym.
Na początku lat 30. ub. wieku Stalin jako wódz partii bolszewickiej podjął ostrą kampanię antykościelną. Kościół prawosławny pod wpływem represji zszedł do katakumb. Gdy pani Lena urodziła swego pierworodnego, praktykowanie wiary było rzeczą wręcz niebezpieczną. Mimo to pani Lena utrzymywała kontakt z ukrywającym się mnichem - archimandrytem ojcem Serafimem Batiukowem. 3 września 1935 roku wraz z siedmiomiesięcznym Alikiem przyjęła ona z jego rąk w chałupce w Zagorsku pod Moskwą konspiracyjny chrzest święty - razem i matka, i dziecko. Aż do swej śmierci w lutym 1942 roku ojciec Serafim pozostawał konspiracyjnym spowiednikiem pani Leny oraz małego Alika.
Gdy chłopiec miał 6 lat, NKWD aresztowało jego ojca, który ponad rok spędził w areszcie śledczym, a następnie musiał pracować na zesłaniu na Uralu.
Ze swego zesłania wzywał on żonę z synkami do przyjazdu do siebie na Ural, ale spowiednik ojciec Serafim z jakichś powodów odradzał wyjazd i pani Lena pozostała w Moskwie, zaś w czasie oblężenia Moskwy przez Niemców w Zagorsku. Rodzina połączyła się dopiero po wojnie
Po śmierci ojca Serafima spowiednikiem rodziny został wyznaczony zawczasu przez niego ojciec Piotr Szypkow, zaś po jego aresztowaniu przez NKWD w październiku 1943 roku zakonnica, matka Maria. W 1945 roku ojciec Piotr przysłał z łagru list, w którym pozwolił swym parafianom na uczęszczanie do świątyń urzędowego Kościoła prawosławnego, wskrzeszonego przez Stalina podczas wojny. Odtąd Alik codziennie się modlił w pobliskiej cerkwi. Czasami zabierał ze sobą młodszego brata. W 1946 NKWD aresztowało zakonnice, które ukrywały śp. ojca Serafima, odkopało jego grób ukryty w piwnicy ich domu i przeniosło trumnę na cmentarz. Rozpoczęły się aresztowania świeckich znajomych owych zakonnic, które ogarnęły również rodzinę Mieniów (Aresztowano panią Lenę oraz jej kuzynkę Wierę Wasilewską. Na szczęście obydwie panie do niczego się nie przyznały i po 48 godzinach zostały zwolnione do domu). Niemniej aresztowanie matki oraz ciotki było poważnym wstrząsem dla 11-letniego chłopca.
W 1953 roku już po śmierci Stalina Alik podjął studia w Szkole Wyższej Futrzarstwa. Już na I roku studiów zaprzyjaźnił się z Glebem Jakuninem - przyszłym księdzem prawosławnym i działaczem opozycyjnym. Nieco później poznał również swą przyszłą żonę Nataszę Grigorienko. W 1955 roku wydział Alika przeniesiono do Irkucka na Syberii i tam w 1957 roku wziął on ślub kościelny z Nataszą w cerkwi pw. św. Jana Chrzciciela. Ponieważ odpowiednie służby Imperium Zła wiedziały o poglądach religijnych studenta Mienia, odmówiono mu dyplomu ukończenia Szkoły Wyższej. Władze zamierzały powołać go za karę do wojska, ale uczciwy oficer w Komendzie Uzupełnień w Irkucku poinformowany przez Aleksandra, że za wiarę prawosławną usunięto go z uczelni i że w Moskwie ma żonę z dzieckiem przy piersi, oświadczył, iż nie ma obecnie poboru, więc niech wraca do żony. Po powrocie do Moskwy Aleksander otrzymał z rąk arcybiskupa Makarego święcenia diakońskie i skierowanie do kościoła Bogurodzicy w Akułowie pod Moskwą. Gdy wieść o święceniach Mienia dotarła do Irkucka, wybuchł skandal. Studenta Gleba Jakunina, który rok wcześniej został oblany na egzaminie państwowym z tych samych powodów, co Mień, wezwano na uczelnię i zaproponowano mu dyplom. Natomiast Aleksander podjął studia zaoczne w seminarium w Leningradzie. By dorobić do skromnej pensji diakona i mieć środki na utrzymanie żony i dziecka, podjął on współpracę z biuletynem Moskiewskiego Patriarchatu ("Żurnał Moskowskoj Patriarchii"), redagowanym przez Anatolija Wiediernikowa. W Akułowie Aleksander napisał i puścił w obieg czytelniczy swą pierwszą książkę "O czym mówi i czego uczy Biblia", a w ślad za nią najsławniejsze swe dzieło "Syn Człowieczy", tłumaczone na wiele języków (jest wydanie polskie "Syna Człowieczego"). Były to czasy zainicjowanej przez Nikitę Chruszczowa kampanii antykościelnej. Antyreligijną makulaturę drukowano w owych czasach w masowych nakładach. Aleksander Mień przeciwstawił im swe prace przepisywane w tzw. samizdacie przez amatorów tej lektury na maszynach do pisania. Jednym z czytelników "Syna Człowieczego" był wtedy pisarz Aleksander Sołżenicyn, wówczas jeszcze daleki od prawosławia.
Po dwóch latach Aleksander Mień otrzymał 1 września 1960 roku święcenia kapłańskie i odprawił swą mszę prymicyjną. Wkrótce został przeniesiony jako wikary na stację Ałabino do cerkwi pw. Bogurodzicy. Po roku zostaje mianowany proboszczem w tej cerkwi. Niestety, do czasu. Rok 1964 był pechowy. W biuletynie Patriarchatu Moskiewskiego zmieniło się kierownictwo, odwołano Anatolija Wiediernikowa, którego zastąpił arcybiskup Pitirim. Ten nie drukował więcej księdza Aleksandra. W czerwcu do świątyni w Ałabino wtargnęła z przeszukaniem miejscowa milicja. Osławiony prokurator generalny Rudenko zamierzał zorganizować księdzu Mieniowi głośny proces o okradanie miejscowego muzeum. Chociaż dowodów nie było, ksiądz Aleksander został przeniesiony na wikariusza do wsi Tarasowka. Już tam powstał pomysł listu protestacyjnego do Metropolity w sprawie położenia Kościoła w warunkach chruszczowowskiej nagonki antyreligijnej. Ostatecznie list otwarty napisali dwaj koledzy księdza Aleksandra - ksiądz Gleb Jakunin oraz ksiądz Nikołaj Eszliman (ksiądz Mień naszkicował znacznie bardziej stonowany projekt listu, poparty przez biskupa Germogena, ale odrzucony przez obydwu autorów, zwolenników bardziej radykalnych sformułowań). List wysłany do władz państwowych i kościelnych, wywołał duży oddźwięk w samizdacie i ściągnął na autorów represje Patriarchatu. Tymczasem na Kremlu nastąpił przewrót pałacowy, antyreligijnego Nikitę Chruszczowa zastąpił bardziej spokojny Leonid Brieżniew. KGB zwrócił swój wzrok na politycznych dysydentów, pozostawiając w spokoju kapłanów. W latach 1964-68 ksiądz Mień studiuje w Moskiewskiej Akademii Duchownej i pisze pracę kandydacką (według polskich określeń - doktorską) na temat "Elementy monoteizmu w przedchrześcijańskiej religii i filozofii".
W lutym 1970 r. ksiądz Mień zostaje przeniesiony jako wikary do cerkwi pw. Ofiarowania Pańskiego we wsi Nowaja Dieriewnia koło stacji kolejowej Puszkino. Proboszczem był tam początkowo 75-letni ksiądz Grigorij Kryżanowski, który w odróżnieniu od poprzednich proboszczów księdza Mienia cenił swego wikarego. Choć jego następca był już gorszy, ksiądz Aleksander przyjmuje szykany z chrześcijańską pokorą. W kwietniu 1980 roku księdza Mienia wzywano na przesłuchanie do centrali KGB na Łubiance w Moskwie. W życiu parafialnym było wiele wykroczeń przeciwko sowieckim ograniczeniom: uczono religii nieletnich, udzielano chrztu bez ewidencji i powiadamiania władz państwowych, kserowano książki religijne. Wszystko to mogło być pretekstem do represji. W grudniu 1983 roku księdza Mienia ponownie wezwano na przesłuchanie do KGB ze względu na pewnego parafianina, który otrzymywał z Zachodu literaturę religijną i kolportował ją wśród znajomych. Przyjaciele księdza Mienia obawiali się, że KGB prowadzi akcję przeciwko trzem głośnym księżom prowadzącym pracę duszpasterską wśród inteligencji moskiewskiej - księżom Glebowi Jakuninowi, Dymitrowi Dudko oraz Aleksandrowi Mieniowi. Dwaj już byli w tym czasie za kratami (ksiądz Dudko załamie się w więzieniu i złoży w telewizji publiczną samokrytykę), pozostawało więc zadanie unieszkodliwienia księdza Mienia. Na wiosnę 1985 roku księdza Mienia zaatakował dziennik związkowy "Trud", w dwóch obszernych artykułach zarzucając mu przestępcze kontakty z rosyjskim Kościołem prawosławnym w Ameryce. Gazeta zarzucała mu tworzenie antysowieckiego podziemia pod przykryciem religii. Ksiądz Mień musiał wobec tego napisać wyjaśnienie na ręce metropolity Juwenalija. Na szczęście list spodobał się metropolicie, przez co zyskał jego przychylność. Nadchodziła epoka Michaiła Gorbaczowa i w oczach zmieniał się stosunek władz wobec Kościoła.
W lutym 1988 roku ksiądz Mień przez niemal dwa tygodnie przebywał w Polsce i wrócił pełen zachwytu życiem religijnym w PRL. Była to jego pierwsza podróż zagraniczna. Wkrótce ksiądz Mień wygłosił kilka publicznych odczytów w Moskwie o tysiącleciu chrztu Rusi. W październiku ukazuje się jego artykuł w miesięczniku "Horyzont". Liczba jego publicznych odczytów sięgnęła 30-tu na miesiąc. Ksiądz Aleksander Mień stawał się co raz bardziej gwiazdą medialną, zwłaszcza telewizyjną i to działało na nerwy tym, którzy kilka lat wcześniej planowali jego aresztowanie. Nie mogąc go wsadzić, postanowili go zabić. W grudniu 1989 roku ksiądz Aleksander ponownie awansował na proboszcza w swej parafii. Dotychczasowego proboszcza przeniesiono gdzie indziej. 1 września 1990 w parafii obchodzono 30-lecie jego kapłaństwa. Prawosławnym obyczajem odśpiewano mu "Mnogaja leta", odpowiednik naszego "Sto lat". Musiał jednak przeczuwać, że Imperium zła coś szykuje mu na odchodne. Gdy parafianka ofiarowała mu jego własny portret, dziękując powiedział: "położycie mi to na trumnę". Parę dni później łapiąc na szosie taksówkę, zażartował: "Bardziej się nada katafalk". I tak się stało w najbliższą niedzielę.
"Klątwa ludom, co własne mordują proroki" - napisał Adam Mickiewicz w wierszu "Do przyjaciół Moskali". Ksiądz Mień był prorokiem nowej Rosji. Wszak do upadku komunizmu pozostał zaledwie rok. Dziś nawet prezydent Rosji wywodzący się z KGB ostentacyjnie żegna się znakiem krzyża.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |