PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Dziwna logika Adama Michnika

(6,11,2003 źródło Asme)

Czy państwo wiedzą, kto się kryje pod pseudonimem Andrzej Zagozda? Czytelnicy prasy odpowiedzą, że jest to pseudonim redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Adama Michnika. Ale skąd wziął się ten pseudonim? Tak się składa, że to ja jako pierwszy skorzystałem z tego pseudonimu do podpisania artykułu polemizującego z osobistym sekretarzem tow. Wiesława (czyli Władysława Gomułki) Walerym Namiotkiewiczem. Było to w drugiej połowie 1967 roku, w trudnych dla mnie czasach, kiedy komunistyczna cenzura otrzymała na mnie tzw. zapis, uniemożliwiający mi zabieranie głosu publicznie. Powodem był mój protest przeciwko nagonce na Episkopat Kościoła Katolickiego z księdzem Prymasem kardynałem Stefanem Wyszyńskim w związku z obchodami Millenium chrześcijaństwa w Polsce. Na zebraniu partyjnym na Wydziale Ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego określiłem tę nagonkę jako nowe wydanie Kulturkampfu i zostałem za to usunięty z szeregów PZPR oraz z pracy na Uniwersytecie. Wówczas też straciłem możliwość drukowania się na łamach PRL-owskiej prasy, m.in. tygodników "Polityka" i "Życie Gospodarcze", z którymi współpracowałem, podpisując swe artykuły pseudonimem Antoni Zakrzewski.
W owym czasie na łamach "Miesięcznika Literackiego", redagowanego przez Włodzimierza Sokorskiego, opublikował obszerne opracowanie pt. W kręgu starych sporów sam sekretarz Gomułki Walery Namiotkiewicz ("ML" nr 4 i 5 w roku 1967). W ponad 10 lat po polskim Październiku 1956 i zapowiadanym wówczas programie destalinizacji głosił on tam słuszność stanowiska Stalina w walce z opozycją antystalinowską w partii bolszewickiej. Napisałem więc artykuł polemiczny, piętnując prostalinowski wydźwięk tego opracowania. Artykuł swój podpisałem pseudonimem, ponieważ w ówczesnych warunkach politycznych nie mogłem wystąpić z otwartą przyłbicą i użyłem do tego imienia jednego z bohaterów Stefana Żeromskiego - Andrzeja Zagozdy. Niestety, artykuł nie ukazał się na łamach "Miesięcznika Literackiego", ale krążył w odpisach i czytał go wówczas Adam Michnik.
Gdy na początku lat 70. Michnik zaczął podpisywać swe artykuły pseudonimem Andrzej Zagozda, zwróciłem mu uwagę, że jest to jeden z moich pseudonimów. Adam odpowiedział mi, że to nie szkodzi, ponieważ nie podpisałem nim niczego w druku. Nie byłem zachwycony takim stanowiskiem, ale nie upierałem się przy swoim, gdyż w międzyczasie zorientowałem się, jakie treści ideowe reprezentuje imię Andrzeja Zagozdy. Jak wiadomo Zagozda - to pseudonim bohatera dramatu Stefana Żeromskiego "Róża". Z kolei imię Andrzej wziąłem z jego powieści pt. "Syzyfowe prace", w której opisuje on m.in. pochodzącego ze wsi ucznia gimnazjum w Klerykowie, czyli w Kielcach Andrzeja Radka. Prototypem obydwu postaci był kolega gimnazjalny Stefana Żeromskiego Jan Wacław Machajski (pseudonim A. Wolski) - socjalista z nurtu antyniepodległościowego i założyciel tajnej organizacji Zmowa Robotnicza. W Rosji zasłynął on jako wróg inteligencji w ruchu robotniczym, zarzucając jej, iż zamierza w ustroju socjalistycznym stać się nową klasą wyzyskiwaczy, uciskającą robotników. W Polsce jego agitacja miała charakter zdecydowanie antyniepodległościowy. Przekonywał on robotników, iż inteligencja pochodzenia szlacheckiego bałamuci klasę robotniczą, aby wykorzystać ją wbrew jej interesom klasowym do walki o odrodzenie niepodległej Polski. Dla robotników - jego zdaniem - oznaczać to miało jedynie nowych żandarmów z białymi orłami na czapkach. Dlatego zwalczał on konsekwentnie niepodległościowy socjalizm Józefa Piłsudskiego.
Gdy w Rosji w 1917 roku zwyciężyła rewolucja, Machajski przeniósł się tam z emigracji w Szwajcarii i przyłączył się do opozycyjnych wobec bolszewików anarchistów. Gdy zmarł w Moskwie w 1926 roku, bolszewicy zwolnili wszystkich więzionych przez Czerezwyczajkę anarchistów, aby wzięli udział w pogrzebie swego bohatera. Warunkiem było, że dadzą słowo honoru, iż wrócą po pogrzebie do więzienia. W PRL Machajski był zupełnie przemilczany przez historiografię partyjną, ponieważ współpracownik gen. Wojciecha Jaruzelskiego i jego następca z Głównym Zarządzie Politycznym MON, gen. Norbert Michta wolał demaskować jako przeciwnika konspiracji niepodległościowej polską Żydówkę Różę Luksemburg oraz jej partyjnego męża Jana Tyszkę (czyli Leona Jogichesa) niż mającego zdrowe pochodzenie klasowe Wacława Machajskiego. Warto zaznaczyć, że gen. Michta za zgodą gen. Jaruzelskiego uprawiał historyczne matactwa w swych pracach o SDKPiL, dowodząc wbrew prawdzie historycznej, iż SDKPiL na przekór swym przywódcom Róży i Tyszce walczyła o niepodległość Polski dzięki patriotycznej postawie Juliana Marchlewskiego i Feliksa Dzierżyńskiego. Były to oczywiście propagandowe matactwa, jako że poglądy Marchlewskiego i Dzierżyńskiego w tej sprawie nie odbiegały od stanowiska Róży i Tyszki. Prawdziwym symbolem walki o niepodległość w polskim ruchu robotniczym był niezmiennie Józef Piłsudski, wyklęty przez moskiewskich mocodawców gen. Jaruzelskiego.
Adam Michnik napisał za młodu do paryskiej "Kultury" szkic o Józefie Piłsudskim, za który otrzymał nagrodę redakcji. Mimo to z właściwą sobie konsekwencją wziął sobie pseudonim symbolizujący jego zawziętego przeciwnika ideowego. Na domiar złego dziś przyjaźni się z gen. Jaruzelskim, który swą biografią reprezentuje wszystko to, przeciwko czemu walczy dziś w "Gazecie Wyborczej" Adam Michnik. Gen. Jaruzelski w swym życiu przesiedlał w trybie przymusowym ludność ukraińską z Polski do ZSRR (ludzie się kryli przed nim po lasach), na rozkaz Kremla usuwał Żydów z Ludowego Wojska Polskiego (przy sposobności jeszcze więcej nieprawomyślnych Polaków), wysłał polskich żołnierzy przeciwko Czechom i Słowakom w sierpniu 1968 roku, a następnie dwukrotnie kazał (w grudniu 1970 i w grudniu 1981 r.) strzelać do polskich robotników. Zadziwiająca w tym wszystkim logika sympatii.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |