PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Dwie drogi do wolności

(6,10,2003 źródło Asme)

Mająca swój czas w zeszłym miesiącu, kolejna rocznica tragicznej śmierci Ryszarda Siwca, który podczas prowadzonych przez Władysława Gomułkę uroczystości dożynkowych na stadionie X-lecia PRL dokonał aktu samospalenia na znak protestu przeciwko haniebnej inwazji zbrojnej na bratnią Czechosłowację - dała okazję do zastanowienia się nad podobieństwem naszych losów. Dla przykładu: rocznica najazdu pięciu państw Układu Warszawskiego zbiega się w czasie z obchodami rocznicy wybuchu, a następnie klęski Powstania Warszawskiego. Wielu uczestników Praskiej Wiosny 1968 roku było za młodu uczestnikami Powstania Słowackiego, sprowokowanego przez Sowiety w końcu sierpnia 1944 roku. Komuniści chętnie zarzucali dowództwu Armii Krajowej, iż wznieciło w Warszawie powstanie zbrojne skierowane wprawdzie przeciwko Niemcom, ale politycznie godzące w Stalina. Miało to usprawiedliwiać niechęć Stalina do udzielenia wsparcia powstańcom. Losy Powstania Słowackiego zadają kłam tej propagandowej tezie. Zostało ono sprowokowane przez partyzantkę sowiecką (pod pretekstem jej zwalczania Niemcy wkroczyli na teren państwa słowackiego i napotkali na opór jego sił zbrojnych) i choć w jego kierownictwie było wielu komunistów z Gustavem Husakiem na czele, Stalin pozostawił ich na pastwę losu, podobnie jak uczynił to z powstańcami warszawskimi. Miał on zwyczaj dopomagania jedynie sobie i swoim ludziom, a bardzo nie lubił sił od siebie niezależnych. Po wojnie powstańcy słowaccy byli represjonowani w rządzonej przez komunistów Czechosłowacji przez nadzorowaną przez NKWD czeską bezpiekę w równym stopniu co dawni żołnierze AK.
Tak jak przemiany demokratyczne 1956 roku w Polsce i na Węgrzech związane były ze sprawą uwolnienia i rehabilitacji ofiar terroru stalinowskiego, m.in. ze sprawą przywrócenia dobrego imienia żołnierzom Armii Krajowej, tak i Wiosna Praska 1968 roku w pierwszym rzędzie przyniosła rehabilitację ofiar stalinowskich represji. W poważnym stopniu dotyczyło to byłych uczestników Powstania Słowackiego, represjonowanych za tzw. słowacki nacjonalizm burżuazyjny. Wcześniej było to niemożliwe, gdyż poprzednie kierownictwo partyjne opierało się destalinizacji, zainicjowanej w Moskwie przez Nikitę Chruszczowa na XX oraz XXII zjeździe KPZR.
Zmiany demokratyczne w Polsce i na Węgrzech rozpoczęły się w roku 1956, a więc wcześniej niż w innych krajach Układu Warszawskiego ze względu na zmianę przywódcy partyjnego nr 1. W Polsce zmarł (podczas wizyty oficjalnej w Moskwie) dotychczasowy I sekretarz KC PZPR Bolesław Bierut, zaś na Węgrzech przywódcy sowieccy sami zmusili do ustąpienia i wyjazdu na Północny Kaukaz I sekretarza KC Węgierskiej Partii Pracujących Matyasa Rakosiego. Ich następcy rozpoczęli rozliczenia z poprzednim "okresem błędów i wypaczeń", przez co uruchomili reakcję łańcuchową, zakończoną przełomem październikowym w Polsce oraz na Węgrzech sowiecką interwencją zbrojną w październiku i listopadzie.
W Czechosłowacji analogiczne skutki przyniosła dymisja Antonina Novotnego - I sekretarza KC KPCz i prezydenta Republiki w jednej osobie. Impulsem do zmian była spontaniczna manifestacja studentów praskiego Uniwersytetu Karola, mieszkających w domu akademickim w dzielnicy Strachov, podczas odbywającego się plenum KC KPCz. Od kilku dni nie było tam światła, wskutek czego wieczorami nie można było się uczyć. Studenci wyszli więc na manifestację ze świecami w ręku oraz z transparentem z ironicznym hasłem "Więcej światła". Chociaż była to manifestacja pokojowa, a Czechosłowacja pod rządami prezydenta Antonina Novotnego przeżywała od kilku lat okres liberalnej odwilży, policja tak brutalnie wypałowała studentów, że kilka osób trafiło do szpitala. Wywołało to powszechne oburzenie i protesty przerastające w żądania dymisji Novotnego. Ponieważ piastował on jednocześnie aż dwa urzędy, zażądano od niego ustąpienia ze stanowiska I sekretarza KC. Gdy Novotny poprosił o wsparcie Leonida Brieżniewa, ten nieoczekiwanie opowiedział się po stronie skonfliktowanego z Novotnym I sekretarza KC KPCz na Słowacji Aleksandra Dubczeka, mimo że jego rządy w Bratysławie były znacznie bardziej liberalne niż w Czechach.
Brieżniewa ujął fakt, że z Dubczekiem nie musiał rozmawiać przez tłumacza, jak to było w przypadku czołowych czeskich przywódców. Dubczek świetnie mówił po rosyjsku, ponieważ jako syn znanego działacza komunistycznego dzieciństwo spędził w ZSRR (wrócił do kraju tuż przed wojną), a następnie ukończył z wyróżnieniem Wyższą Szkołę Partyjną w Moskwie. Dubczek z miejsca ujął Brieżniewa, który powtarzał wszystkim: "nasz Sasza nie zawiedzie".
Na styczniowym plenum KC Novotny musiał ustąpić ze swego partyjnego stanowiska, zachowując nadal urząd prezydenta Republiki. Do czasu, gdyż wkrótce wybuchła afera korupcyjna gen. Jana Szejny, przyjaciela syna prezydenta. Zarzucono mu nadużycia finansowe w wojsku, więc zbiegł on czym prędzej na Zachód, czym ostatecznie skompromitował swego protektora. W końcu marca Antonin Novotny podał się do dymisji, zaś prezydentem Republiki wybrano sędziwego gen. Ludvika Svobodę - byłego dowódcę I Korpusu Czechosłowackiego w ZSRR, szykanowanego w okresie stalinowskim. Na kwietniowym plenum KC do władz partyjnych wybrano wielu reformatorów, z których wymienić należy przede wszystkim Josefa Smrkowskiego oraz lekarza Franciszka Kriegla. Josef Smrkovsky - były przywódca powstania zbrojnego w Pradze w maju 1945 roku i więzień stanu w czasach stalinowskich, został marszałkiem Zgromadzenia Narodowego, zaś polski Żyd z Galicji Wschodniej dr Franciszek Kriegel - przewodniczącym Frontu Narodowego, odpowiednika polskiego Frontu Jedności Narodu.
Pierwszym objawem zmian stało się zniesienie cenzury prewencyjnej w środkach przekazu, co wynikało z demokratycznej tradycji Republiki, która przed wojną nie znała cenzury. W owych czasach była to zmiana rewolucyjna, gdyż czegoś takiego nie było nawet w Polsce w czasie październikowej odwilży 1956 roku. Czeskie i słowackie środki przekazu natychmiast przekształciły się w wolne, niezależne i prawdomówne - mimo zachowania komunistycznego kierownictwa w ich redakcjach. Symptomem tej niezależności stała się karykatura Waltera Ulbrichta - przywódcy NRD na łamach organu Związku Pisarzy "Literarni Listy". Karykaturzysta przedstawił tam niewiastę uosabiającą rewolucję ze znanego obrazu francuskiego romantyka Eugene'a Delacroix - "Wolność wiodąca lud na barykady" - z twarzą Waltera Ulbrichta oraz podpisem: Liberte, Egalite, Freundschaft. Czytelnicy pisma mieli nielichy ubaw, ale można sobie wyobrazić gniewną reakcję tow. Ulbrichta. Według wspomnień Aleksandra Dubczeka, właśnie Ulbricht był organizatorem spotkania kierownictwa KPCz z kierownictwem pięciu krajów Układu Warszawskiego w Dreźnie już 23 marca 1968 r., na którym poddano krytyce czechosłowackie środki przekazu i zarzucono Dubczekowi, iż stracił kontrolę nad sytuacją w kraju. Jeszcze bardziej gniewne reakcje wywołał później "Manifest 2 tysięcy słów", napisany przez znanego literata Ludvika Vaculika i zawierający otwartą krytykę partii komunistycznej. Tego wszystkiego nie mogły znieść władze krajów obozu moskiewskiego i po kilkumiesięcznych próbach wywierania nacisku na władze partyjne i państwowe Czechosłowacji 21 sierpnia nastąpiła - z inicjatywy najbliższych sąsiadów, czyli Władysława Gomułki oraz Waltera Ulbrichta - inwazja zbrojna sił zbrojnych ZSRR na Czechosłowację. U boku Armii Sowieckiej w inwazji udział wzięły jednostki wojskowe czterech satelitów Moskwy, w tym Ludowe Wojsko Polskie prowadzone przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego oraz gen. Włodzimierza Siwickiego.
Od udziału w inwazji uchyliła się natomiast kierowana przez Nicolae Ceausescu Rumunia, która już wcześniej nie chciała przyłączyć się do nacisków na bratni kraj socjalistyczny. W ostrych słowach interwencję potępiła rządzona przez komunistów, ale niepodległa od Moskwy Jugosławia z prezydentem Josipem Brozem - Titem na czele (Tito złożył urzędową wizytę w Pradze na początku sierpnia 1968 roku, witany entuzjastycznie przez tłumy mieszkańców Pragi). Również większość partii komunistycznych Europy Zachodniej potępiła inwazję.
Wrogość Władysława Gomułki wobec podejmowanych przez Dubczeka i jego towarzyszy reform demokratycznych wynikała z obaw, iż ich wpływ zdestabilizuje sytuację w Polsce. Obawy te jeszcze bardziej pogłębiły wydarzenia marcowe - wiece, strajki i manifestacje studentów we wszystkich ośrodkach akademickich w Polsce. Ci nieliczni działacze Ruchu 8 marca, których Służbie Bezpieczeństwa udało się skłonić do składania zeznań, nie kryli, iż ich planom przyświecał praski scenariusz wydarzeń, gdzie wszak wszystko zaczęło się od manifestacji studentów z akademika. Dlatego też tow. Wiesław nie szczędził wysiłków, aby skłonić do interwencji zbrojnej opierającego się początkowo Brieżniewa. Gen. Aleksandr Majorow, który w sierpniu 1968 dowodził jedną z trzech sowieckich armii, wkraczających do Czechosłowacji, a następnie stał na czele nowo utworzonej centralnej grupy wojsk okupacyjnych w CzSSR, opowiadał w radio "Liberty" (nadającym niegdyś wraz z RWE z Monachium, a teraz z Pragi), jak to Gomułka zaprosił go specjalnie do siebie, aby w rozmowie z nim skrytykować opieszałość Brieżniewa w podejmowaniu decyzji o inwazji. Decydującą rolę w podjęciu tej decyzji odegrali sowieccy marszałkowie z ministrem obrony marszałkiem Andriejem Greczką na czele.
Leonid Brieżniew nigdy nie wybaczył Gomułce i Ulbrichtowi ich wychodzenia przed szereg w tej sprawie, więc wkrótce wymienił ich na bardziej lojalnych wobec siebie Edwarda Gierka oraz Ericha Honeckera. Przypomnijmy, że ustąpienie Gomułki zostało wymuszone przez Moskwę na kierownictwie PZPR w warunkach krwawego buntu polskich robotników na Wybrzeżu, kiedy to Brieżniew odrzucił prośbę Gomułki o sowiecką interwencję zbrojną w Polsce.
Sowiecką decyzję o inwazji ułatwiła głupota i niekompetencja ówczesnego prezydenta USA, demokraty Lyndona B. Johnsona oraz jego doradców. Wyraził on zgodę ambasadorowi ZSRR na wkroczenie wojsk sowieckich do Czechosłowackich w imię przestrzegania porozumień z Jałty i Poczdamu, zamiast domagać się przestrzegania ugody z roku 1945 o jednoczesnym wycofaniu z Czech wojsk sowieckich i amerykańskich. Perspektywa powrotu Amerykanów do Czech Zachodnich (na stanowiska opuszczone w roku 1945 pod warunkiem równoległego wycofania się Sowietów) mogła ostudzić okupacyjne zapędy sowieckich marszałków.
Decyzję o wkroczeniu ułatwiała świadomość, że dowodzona przez sowieckich agentów Ludowa Armia Czechosłowacka pozostanie w koszarach i nie będzie stawiała najeźdźcom zbrojnego oporu. Zaskoczył ich natomiast zasięg i intensywność oporu cywilnego Czechów i Słowaków. Choć stawiająca opór ludność w myśl wezwania prezydenta Svobody nie uciekała się do gwałtu (ogłoszono strajk powszechny i demonstrowano tłumnie na ulicach miast), padły liczne ofiary śmiertelne, postrzelone przez żołnierzy sowieckich. Sądzę, że w kolejne rocznice najazdu powinniśmy czcić ich pamięć, składając kwiaty i modląc się pod pomnikiem ofiar komunizmu na warszawskim Służewcu koło kościoła św. Katarzyny.
Żołnierze sowieccy aresztowali czołowych przywódców partyjnych i rządowych z Dubczekiem i Smrkovskim na czele, i wywieźli ich do ZSRR. Był to akt gwałtu jeszcze bardziej odrażający niż w przypadku porwania do Moskwy 16 przywódców Polski Podziemnej w roku 1945 czy pochwycenia i wywiezienia do Rumunii premiera rządu węgierskiego Imre Nagy'a w listopadzie 1956 roku.
Początkowo Rosjanie zamierzali powołać rząd rewolucyjny z Aloisem Indrą na czele na wzór rządu Kadara z listopada 1956 r. w Budapeszcie. Prezydent Ludvik Svoboda odmówił jednak zatwierdzenia tego rządu i zdecydował się na podróż do Moskwy na pertraktacje z Brieżniewem. Na jego prośbę sprowadzono również na Kreml porwanych do ZSRR przywódców Praskiej Wiosny z Dubczekiem i Smrkovskim na czele. Po długich pertraktacjach uzgodniono kompromisowy komunikat, pozostawiający dotychczasowe władze Czechosłowacji, ale wyrażający zgodę na sowiecką okupację CzSSR. Jedynie wychowanek polskiej szkoły, dr Franciszek Kriegel zachował się jak czeski Reytan i odmówił podpisania tego wymuszonego przemocą porozumienia.
W Polsce niedobitki marcowego protestu studenckiego z nieżyjącą już Bogusławą Blajferówną na czele zareagowały rozrzuceniem w Warszawie ulotek potępiających haniebny udział PRL w inwazji. Różnej treści ulotki protestacyjne rozrzucano też w wielu innych miastach Polski. Powstało kilka protestsongów, m.in. cytowana w wspomnieniach Jana Nowaka-Jeziorańskiego piosenka nieżyjącego już socjologa śp. Jacka Tarkowskiego o polskich czołgach w Hradcu Kralove oraz popularny w owych czasach satyryczny song poety Natana Tenenbauma: "Piszemy do was pełni dobrej woli, gotowi wam odpuścić każdy grzech, lecz nikt w Suwałkach nigdy nie pozwoli, by bez cenzury Słowak żył lub Czech. Nas niepokoi, drodzy przyjaciele, że naród wasz moralnie dotąd zdrów pyskuje dziś za głośno i za wiele, co najmniej o te dwa tysiące słów" (czytelna aluzja do słynnego manifestu Ludvika Vaculika).
W Moskwie kilkuosobowa grupa dysydentów przez kilka minut protestowała pod transparentem "Za waszą i naszą wolność" na Placu Czerwonym. Również w Berlinie Wschodnim grupa młodych opozycjonistów rozrzucała ulotki protestacyjne. Wszystkie te "przestępcze" działania zakończyły się akcją odpowiednich służb i ukaraniem winnych więzieniem (względnie w przypadku poetki rosyjskiej Nataszy Gorbaniewskiej pobytem w szpitalu dla obłąkanych).
Podczas uroczystości dożynkowych na stadionie X-lecia PRL w Warszawie w znak protestu oblał się benzyną i podpalił były żołnierz AK, urzędnik z Przemyśla Ryszard Siwiec (zmarł po kilku dniach 12 września 1968 roku). Wskutek działania cenzury komunistycznej świat dowiedział się o nim dopiero po upadku PRL, m.in. dzięki artykułom na łamach "Tygodnika Solidarność". Dzięki inicjatywie tego tygodnika przy bramie wjazdowej na stadion powstała tablica upamiętniająca czyn Ryszarda Siwca.
W styczniu 1969 roku na znak protestu przeciwko trwaniu okupacji Czechosłowacji obleli się benzyną i spalili dwaj czescy studenci - 16 stycznia na Vaclavskim Namesti w Pradze Jan Palach oraz po kilku dniach w Pilznie - Jan Zajic. Dwie następne żywe pochodnie w Brnie i ponownie w Pradze zostały ukryte przed opinią publiczną przez narzucone przez Rosjan władze.
17 kwietnia 1969 roku plenum KC KPCz pod naciskiem Rosjan odwołało Dubczeka ze stanowiska I sekretarza i powołało na to stanowisko Gustava Husaka - więźnia z czasów stalinowskich, który swą rehabilitację i karierę partyjną zawdzięczał właśnie staraniom Dubczeka. Odtąd proces "normalizacji" Czechosłowacji według sowieckich wytycznych nadzorował Gustav Husak, który wkrótce został również prezydentem Republiki. Tak Historia zatoczyła koło.
Tymczasem w Polsce robotniczy bunt na Wybrzeżu obalił Władysława Gomułkę. Po sześciu latach kolejny robotniczy protest przyczynił się do powołania w Polsce zorganizowanych form opozycji antykomunistycznej, w tym Wolnych Związków Zawodowych na Śląsku i Wybrzeżu. W lecie 1980 roku po fali strajków w całej Polsce Wolne Związki Zawodowe zorganizowały strajk w stoczni im. Lenina w Gdańsku, który poparty przez inne załogi pracownicze Trójmiasta, wywalczył dla robotników prawo do powołania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność". Mimo wprowadzenia przez gen. Jaruzelskiego stanu wojennego nie udała mu się "normalizacja" na wzór Husaka i w roku 1989 musiał on przystać na powołanie rządu koalicyjnego z niekomunistycznym premierem Tadeuszem Mazowieckim na czele. Po upadku muru berlińskiego władze komunistyczne w Pradze usiłowały 17 listopada 1989 roku rozpędzić manifestacje studentów. To dało impuls do aksamitnej rewolucji, która obaliła komunistyczne rządy w Czechosłowacji.
Obalony przez rewolucję Gustav Husak nawrócił się przed śmiercią w szpitalu i zmarł jako pogodzony z Bogiem katolik, opatrzony w sakramenty święte. Gen. Majorow po opuszczeniu Czechosłowacji został skierowany przez Brieżniewa do republik nadbałtyckich jako dowódca okręgu wojskowego z zadaniem pilnowania tam ładu i porządku. Dożył do rewolucji w Czechosłowacji oraz odzyskania niepodległości przez kraje nadbałtyckie, a sam wystąpił na falach finansowanej przez USA rozgłośni radiowej "Liberty". Gen. Wojciech Jaruzelski - pogromca polskich Żydów, Czechów i Słowaków w roku 1968 oraz polskich robotników w roku 1970 i 1981 - jako pierwszy i ostatni prezydent PRL dożył do uroczystego wyprowadzenia sztandaru PZPR do lamusa historii, ale na stare lata doczekał się odpuszczenia mu grzechów przez red. Adama Michnika.

Artykuł ukazał się w skróconej wersji w "Tygodniku Solidarność".

12 września br. w warszawskim kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Saskiej Kępie ksiądz Stanisław Małkowski (dawny kapelan podziemnej "S") odprawił mszę świętą w intencji śp. Ryszarda Siwca oraz setek Czechów i Słowaków zastrzelonych przez żołnierzy sowieckich podczas manifestacji protestacyjnych w Czechosłowacji w sierpniu i wrześniu 1968 roku. Przed mszą kilkuminutowy wykład o Ryszardzie Siwcu wygłosił do wiernych Antoni Zambrowski. Po mszy Antoni Zambrowski oraz dawny przywódca podziemnego MRKS Edward Mizikowski w asyście księdza S. Małkowskiego oraz wicekonsula Republiki Słowackiej złożyli wieniec pod tablicą ku czci Ryszarda Siwca na Stadionie X-lecia.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |