PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Telewizyjne wnuki Stalina

(12,11,2002 źródło asme)

Sekwencja wydarzeń była następująca: poseł Gabriel Janowski dowiedział się o tym, że SLD-owski minister Wiesław Kaczmarek sprzedał niemieckiej firmie energetycznej warszawskie przedsiębiorstwo dystrybucji energii STOEN. Ponieważ decyzja ministra budzi wątpliwości (lepiej prywatyzację zaczynać od wytwórców energii niż od jej dystrybutora), poseł Janowski zażądał debaty na ten temat w Sejmie. Marszałek Sejmu, tow. Marek Borowski odmówił na to zgody, wobec czego poseł Janowski odmówił w znak protestu zejścia z trybuny. W godzinach nocnych, a dokładniej nad ranem straż marszałkowska wyniosła przemocą posła Janowskiego z sali posiedzeń mimo oporu stawianego przez otaczających go posłów Ligi Rodzin Polskich oraz Samoobrony. W ten sposób SLD jako prawowity spadkobierca Komunistycznej Partii Polski wziął rewanż na przedstawicielu obozu niepodległościowego za usunięcie przed laty przemocą z Sejmu na polecenie marszałka Józefa Piłsudskiego posłów komunistycznych z Adolfem Warskim na czele.
Następnego dnia SLD poszło po rozum do głowy i minister Kaczmarek miał uzasadnić na posiedzeniu Sejmu słuszność swej decyzji o sprzedaży STOEN-u. Sam tow. minister był niezmiernie dumny ze swej decyzji, gdyż za pieniądze sprzedał w obce ręce kurę znoszącą złote jajka. Mówiąc wprost: sprzedał firmę dystrybucyjną w pierwszej kolejności, ponieważ nawinął się zamożny nabywca, choć roztropniej byłoby zacząć prywatyzację od wytwórców energii, a nie jej dystrybutora (dystrybutor może bowiem zacząć rozprowadzanie energii wytworzonej za Odrą, przyczyniając się do zamknięcia zakładów wytwarzających prąd nad Wisłą). SLD-owski rząd potrzebuje na gwałt kasy, wiec go nie stać na myślenie o dniu jutrzejszym.
Jest to działanie podobne w swej pożal się Boże filozofii do opisanego w wielu miejscach dołowania Stoczni Szczecińskiej przez SLD-owskich ministrów w imię zaoszczędzenia należnych jej kilkuset milionów złotych za dostarczone Rosji statki. Ponieważ toczyła się właśnie kampania wyborcza do władz samorządowych, tow. marszałek Borowski nie chciał narazić rządu na debatę parlamentarną nad ewidentnym błędem rządu Leszka Millera w godzinach transmisji telewizyjnej. Nie uwzględnił więc wniosku posła Janowskiego wbrew obyczajom demokratycznym, a gdy ten się upierał przy swym wniosku - wykluczył go z obrad. Dalszy ciąg znamy: oburzony poseł Janowski - znany z blokad i okupowania ministerialnych gabinetów - zablokował mównicę sejmową.
Marszałek Borowski zawiesił więc obrady sejmowe, zaś nad ranem - jak już wiemy - nasłał na Janowskiego straż marszałkowską. Przy sposobności strażnicy wynieśli przemocą z sali posiedzeń również posłów nie wykluczonych decyzją marszałkowską, co było kolejnym bezprawiem. Gdy następnego dnia minister Kaczmarek miał udzielić posłom wyjaśnień odnośnie korzyści płynących dla budżetu ze sprzedaży STOEN-u, mównicę zablokowali z kolei posłowie Samoobrony, z których część ucierpiała podczas porannego wynoszenia posła Janowskiego. Koalicja SLD-UP skorzystała wówczas z wielce dla niej korzystnego pretekstu i zamknęła obrady Sejmu, przenosząc je na następny tydzień, już po wyborach samorządowych.
Rzecz w tym, że transmisja obrad Sejmu ma służyć propagandzie SLD i rządu Millera. Gdy obraz jest niekorzystny, w imię ratowania demokracji przed anarchią parlament czasowo się zamyka. Marszałek Borowski deklamuje przy sposobności, że nie dopuści liberum weto w polskim Sejmie, choć godzi się na nie w Unii Europejskiej. Po prostu z towarzyszy z SLD i UP w warunkach stresu wylazły z ukrycia dusze stalinowców: tow. Stalin wszak uczył, by nie dawać wrogom klasowym trybuny.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |