PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Kompromitująca ignorancja

(12,11,2002 źródło Asme)

Łukasz Warzecha według notki redakcyjnej dziennika "Rzeczpospolita" jest politologiem, pracownikiem Instytutu Studiów Politycznych PAN. W swym artykule "Niewczesne sentymenty" demonstruje on atoli zadziwiającą ignorancję w przedmiocie, w którym zabiera głos. Pisze on: "Walka separatystów z rosyjskimi siłami w Czeczenii jest w pełni zrozumiała. To po prostu wojna, na której jedni żołnierze zabijają innych. Jednak w Moskwie Czeczeni podnieśli rękę na kompletnie postronnych, całkowicie niewinnych ludzi". Od kilku lat moskiewski "Memoriał" ogłasza dokumenty zawierające wstrząsające opisy zbrodni popełnionych przez Rosjan na czeczeńskich cywilach. Pan Łukasz Warzecha udaje, że o tym nie wie. Wszelka krytyka Rosji jest jego zdaniem dowodem panującej w Polsce rusofobii. A jak zatem należałoby określić postawę uczciwych Rosjan, takich jak Siergiej Kowalow, którzy krytykują złych Rosjan, dokonujących ludobójstwa na Kaukazie?
Pisze Łukasz Warzecha: "Prawda jest taka, że Czeczeni nie są narodem nieskalanych rycerzy. Trudnią się handlem bronią, narkotykami, żywym towarem oraz porwaniami dla pieniędzy. Trudno sobie wyobrazić, by ewentualnie niepodległa Czeczenia spełniała standardy w miarę przyzwoitego państwa prawa". Jest to rozumowanie na poziomie magla, a nie instytutu naukowego. Czy z faktu, że rosyjski świat kryminalny określany przez policje całego świata jako mafia rosyjska, popełnia te same przestępstwa, które rosyjska propaganda (a w ślad za nią pan Warzecha) przypisuje Czeczenom, wynikać miałby wniosek, iż całą Rosję należałoby oddać pod międzynarodową kuratelę?
Powołuje się on na porwanie dwóch Polek przez Czeczenów jako przykład bandyckich skłonności narodu czeczeńskiego. Gdyby jednak jako politolog zagłębiłby się choć nieco w tę sprawę, o której zabiera głos, to by wiedział, że Polki zostały porwane w Dagestanie przez awarskich porywaczy. W tajemniczych okolicznościach przetransportowano je przez niemal cały Dagestan do Czeczenii mimo wielu kontroli milicyjnych i wojskowych na drogach. Bardzo to przypomina dzieje rosyjskiego dziennikarza z amerykańskiej rozgłośni "Liberty", aresztowanego przez FSB w Czeczenii i przekazanego Czeczenom na usługach rosyjskich służb specjalnych. Imię im Legion. Takim agentem FSB w łonie czeczeńskiego ruchu oporu był m.in. Arbi Barajew - wuj herszta moskiewskich porywaczy. Arbi Barajew wbrew czeczeńskim interesom narodowym, a dla korzystnego dla rosyjskiej propagandy efektu zamordował anglosaskich specjalistów z zakresu telefonii komórkowej, o czym powiadomił rosyjską TV. Z najnowszych dziejów Polski wiemy, że NKWD zakładało specjalne oddziały partyzanckie (opisał to Roman Bratny) służące sprawie kompromitowania podziemia antykomunistycznego lub oddziałów UPA poprzez stosowanie przez nie krwawych represji wobec polskich cywilów. Czy jego siostrzeniec Mowsar Sulejmanow zwany Mansurem Barajewem działał dla FSB, czy też źle rozumianej sprawy czeczeńskiej - dowiemy się niestety za czas jakiś. Niemniej już teraz wiemy, że wahabitów na Kaukazie wdrażała sama Moskwa, by rozczłonkować ruch niepodległościowy Czeczenów pod komendą demokratycznie wybranego prezydenta Asłana Maschdowa. Słyszałem na własne uszy w moskiewskiej TV, zwanej do niedawna ORT, jak ów herszt powoływał się na rozkazy emirów, czyli Szamila Basajewa, a nie prezydenta i wodza naczelnego Maschadowa. A Szamil Basajew od 1999 roku czyni wszystko wbrew Maschdowowi i na szkodę wolnej Czeczeni.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |